close

  • Być wiernym Ojczyźnie mej, Rzeczypospolitej Polskiej

     

  • AKTUALNOŚCI

  • 12 maja 2017

    13 lipca jest smutnym dniem dla parafii Świętej Trójcy w Klecku, bo tego dnia obchodzimy rocznicę rozstrzelania przez Gestapo naszego proboszcza ks. Tadeusza Grzesiaka, który pomagał Żydom w czasie II wojny światowej – pisze Czesława Kniaziewa, parafianka z Klecka na Białorusi.

    W parafii w Klecku pracowało wielu wybitnych duchownych. Chcę opowiedzieć o jednym z nich ks. Tadeuszu Grzesiaku, odznaczonym pośmiertnie tytułem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata. Ks. Grzesiak urodził się 1 października 1901 w Berdyczowie na Ukrainie, a został rozstrzelany 13 lipca 1942 r. w Baranowiczach (obecnie obwód brzeski). Sakrament kapłaństwa przyjął w 1926 r., a w latach 1936-42 był proboszczem Parafii Świętej Trójcy w Klecku (dawny powiat nieświeski woj. nowogródzkiego).

     

    28 czerwca 1942 r. Gestapo aresztowało wielu ludzi w Klecku. W kościele jak zwykle odprawiano wtedy mszę świętą, na którą przyszło sporo wiernych. Nic nie zapowiadało nieszczęścia. Nagle pod świątynię podjechała ciężarówka z żołnierzami SS i policjantami. Podeszli do ołtarza, skąd wyprowadzili dwóch księży celebrujących mszę: ks. Grzesiaka i jego wikarego ks. Józefa Damieniaka. Zabrali ich do samochodów wraz z kilkoma chłopcami spod ołtarza. Wszystkich zawieźli do obozu koncentracyjnego w Kałdyczowie, skąd wożono ich na przesłuchania do Baranowicz. W czasie jednego z takich transportów ks. Damieniak uciekł i ukrył się w lesie.

     

    Oto wspomnienie o tym wydarzeniu naszej parafianki Hanny Taurogińskiej: „Byłem świadkiem aresztowania naszych księży. Ks. Józefowi udało się uciec od wartowników, musiał chować się w lesie, ale po pewnym czasie wyśledzono go i rozstrzelano w Hajkach koło wsi Malewo 5 sierpnia 1942 roku. W lesie widział go mężczyzna, który zbierał jagody, poznał go i powiedział, że w tym lesie jest niebezpiecznie, przynosił mu pożywienie, ale na pewno dowiedzieli się o tym posługacze reżimu niemieckiego і donos trafił do gestapo, tak zginął ks. Józef Damieniak, w uroczysku Hajki koło wsi Malewo”.

     

    Takie były czasy, że Polacy, katolicy, księża byli prześladowani przez komunistów i nazistów, ich posługaczy i policjantów. Masowo wyniszczano inteligencję, zwłaszcza polską i żydowską. Właśnie z rąk takich oprawców zginął nasz ks. Tadeusz Grzesiak.

     

    Przytoczę wspomnienie mieszkanki Klecka Aleksandry Żarnowskiej-Brykman: „To był szanowany człowiek, zarówno wśród katolików, jak i wśród wyznawców innych religii. Przyjaźnili się z nim Żydzi i Tatarzy. Przy kościele zorganizowano koło, nazywano tak grupę patriotycznie nastawionej młodzieży, zbierała ona bandaże, watę, leki, ubrania i przekazywała przez łącznikowych partyzantom. Do tego koła należał również mój brat Antoni. Miał zaledwie 17 lat. Schwytano go tego samego dnia, co księży. Ks. Tadeusz pomagał Żydom uniknąć nazistowskiego prześladowania. Rozstrzelano ks. Tadeusza Grzesiaka 13 lipca 1942 roku, pochowano na baranowickim cmentarzu. Podczas egzekucji jego ręce były skrępowane drutem kolczastym, na głowie miał również wieniec z drutu kolczastego. Po wojnie nazwano nazwisko mieszkańca miasta, który wydał księdza, a mojego brata rozstrzelano w Kołdyczewie, gdzie ich najpierw odwieziono”.

     

    Z rozmowy z matką Heleną Sielicką, która wówczas mała 17 lat: „To była ciepła letnia niedziela, odbywała się msza. Już na zakończenie do kościoła weszli Niemcy i policjanci, kazali wszystkim siedzieć cicho i milczeć, sami podeszli do księdza, który wyszedł z zakrystii, i zabrali go, poprowadzili pod ręce do samochodu. Na prośby ludzi puścić księdza oprawcy nie zwrócili uwagi. Płakaliśmy, modliliśmy się i czekaliśmy, że go uwolnią”. Później, już w latach 80. – 90. często rozmawiałyśmy z nią o kościele, o księdzu, bardzo ciepło o nim opowiadała, o tym, jaka ciekawa była z nim nauka. Bardzo szanowano go w mieście, moja matka należała do kółka różańcowego i do ostatniego dnia podczas modlitwy różańcowej wspominała księdza Tadeusza Grzesiaka.

     

    Ze wspomnień Aminy Jakubowskiej-Dejko: „Chociaż byłam muzułmanką, uczęszczałam do szkoły razem z katolikami i prawosławnymi, przyjaźniłam się ze wszystkimi dziećmi, nawet byłam w kościele na mszy świętej, a oni przychodzili do meczetu, razem bawiliśmy się. Dobrze pamiętam dzień, gdy przyjechali aresztować księdza, gdy był już w ciężarówce, wśród zatrzymanych mieszkańców miasta, jego matka przyniosła bukiet kwiatów, a on powiedział, nie opłakujcie mnie, jeszcze do was wrócę. Ludzie płakali, ponieważ bardzo szanowali tego człowieka. Był szanowany przez mieszkańców miasta. Jako nastolatkowie prosiliśmy go o radę”.

     

    I rzeczywiście wrócił i żyje w pamięci ludzi. Wielkim szacunkiem darzy go w swoich wspomnieniach miejscowa ludność.

     

    Ks. Tadeusz Grzesiak był prawdziwym uczniem, sługą Bożym i wyznawcą Jezusa Chrystusa. Zabrano go sprzed ołtarza na śmierć męczeńską. Chwała Tobie, wielki kapłanie, rycerzu Chrystusa! Męczęnniku za wiarę Chrystusa, Kościół Boży, miłosierdzie Boże i pokój na ziemi. Można o nim powiedzieć słowami z Ewangelii: „Dobry pasterz daje życie swoje za owce.”

     

    Niedawno dowiedziałam się, że w Stanach Zjednoczonych mieszka żywy świadek – Sonia Berkowicz, którą ochrzcił w kościele ks. Tadeusz, wydał metrykę i nadał imię Zosia. Chowali ją Kuraczyccy-Cybulscy we wsi Jakszyce. Po wojnie wyjechali do Polski i zabrali ze sobą Zosię, zdobyła zawód pielęgniarki. Wyjechała z Polski i pojechała do Izraela. W chwili obecnej ma 90 lat i ciepło wspomina swoich zbawców.

     

    Szanowni czytelnicy z Polski, chciałabym poprosić, może ktoś z Państwa zna krewnych Tadeusza Grzesiaka, zamieszkałych w Warszawie, proszę napisać do mnie: knyazeva_cheslava@mail.ru . Wtedy została przy życiu matka i dwie siostry z dziećmi. Według informacji ks. Jana Kulpińskiego mieszkali w Warszawie. Nazwisko jednej z sióstr Kulpińska, a drugiej? Będę bardzo Państwu wdzięczna za jakiekolwiek informacje.

    --

    Potwierdzenie opisanego zdarzenia – egzekucji przez rozstrzelanie naszego szanownego księdza – można znaleźć w książce znanego pisarza izraelskiego, dziennikarza Feliksa Kandla „Księga czasów i wydarzeń”. Na liście Sprawiedliwych wśród Narodów Świata jest Grzesiak Tadeusz: „…do 2005 roku tytuł Sprawiedliwego wśród Narodów Świata otrzymało 20705 obywateli, którzy ratowali Żydów. Zostali rozstrzelani kapłani Polacy, wśród nich jest nazwisko Tadeusza Grzesiaka z Klecka…”. W dokumentach archiwalnych diecezji pińskiej jest wpis: „…za udzielenie pomocy Żydom zostali rozstrzelani kapłani Polacy Tadeusz Grzesiak z Klecka…”.

    Ks. Tadeusz Grzesiak – rycerz Chrystusa
    Ks. Tadeusz Grzesiak – rycerz Chrystusa
    Ks. Tadeusz Grzesiak – rycerz Chrystusa
    Ks. Tadeusz Grzesiak – rycerz Chrystusa
    Ks. Tadeusz Grzesiak – rycerz Chrystusa

    Drukuj Drukuj Podziel się treścią: